- Nie rozumiem - powiedziała Manea
- A co tu jest do rozumienia? Nie wolno kraść i tyle. Ile razy mam ci to powtarzać? - oburzyła się Nonna.
- Ale mamo, to co miałam zrobić? Przecież jesteśmy biedne...
- Na pewno nie miałaś tego kraść, mała gówniaro. Jak nie masz pieniędzy to zdychaj z głodu a nie mi dupę zawracasz - wtrącił stary grzyb, jak to Manea go przezywała. Nie lubiła go dlatego, że był gruby, brzydki, a do tego śmierdział odchodami, chociaż patrząc na niego wydawało się że w nich mieszka, ale nie to ją tak zniechęcało, najbardziej to że patrzył na biednych z góry, jak na jakieś robaki, którymi może pomiatać, albo że nie powinny w ogóle istnieć. Dlatego właśnie to jego stoisko wzięła sobie na cel, bo przecież jej nie dogoni. Niestety, gdy uciekała potknęła się o jakiś badziewny kamień. A do tego wszystkiego jeszcze jej matka, widziała tą próbę kradzieży. Nonna nigdy nie lubiła gdy Manea kradła, nawet pomimo faktu że ledwo wiązały koniec z końcem.
- Niech się pan uspokoi, to tylko dziecko, nawet jeśli chciała to ukraść to, dlatego bo ma dobre serce.
- Cooo!!! Ja mam się uspokoić? Jakaś mała szmata chce mnie okraść, a ja mam być spokojny? A poza tym jak masz zamiar za to zapłacić? - mówiąc wskazał na kompletnie zniszczony stragan z warzywami. Kiedy Manea upadła, goniący ją sprzedawca potknął się o nią i wleciał prosto na swoją budkę.
- Jakoś temu zaradzimy... tylko nie mam pieniędzy - ze smutną miną, wzruszyła ramionami.
- Hmm.. - objechał Nonne wzrokiem, od góry do dołu.
- Może przyjmiesz mnie jako swojego klienta... za darmo oczywiście... to powinno pokryć wszelkie straty - uśmiechnął się, pokazując swe obrzydliwe i wyniszczone przez alkohol zęby. Manea na te słowa otworzyła buzie ze zdumienia. Tego już było za wiele, otrząsnęła się z szoku a jego miejsce zastąpił gniew, coś w niej pękło, wtedy z impetem uderzyła go w krocze, ten skulił się z jękiem bólu i grymasem na tej ohydnej twarzy. Złapała matkę za rękę i zaczęła biec. Zaskoczona Nonna nie zbyt wiedziała co się dzieje, wiec po prostu biegła za córką. Nad rzeką zmęczenie wzięło górę, rozglądnęły się czy sprzedawca ich nie goni po czym usiadły na trawie.
- Nie.. musiałaś... tego robić - wydyszała Nonna
Manea spojrzała zmieszana po czym wyszczerzyła się szeroko.
****
- Manea idź się umyć, przygotowałam ci kąpiel.
- Dobra, dobra -powiedziała wychodząc z pokoju.
Podczas kąpieli usłyszała głosy mężczyzn, ale nie zwróciła zbytnio na to uwagi, myślała że to kolejni klienci jej matki. Nonna to atrakcyjną kobieta , brązowe włosy, złote oczy i ciemna karnacja która wszystko podkreślała, do tego idealna figura, jednak używała swojej urody do niezbyt przyjemnych celów. Manea gardziła pracą matki, a wręcz nienawidziła jej, jednak co miały zrobić? W slamsach mało kto zatrudnia kobiety. Czasami zastanawiała się co mogłaby zrobić by trochę odciążyć matkę, ale czego by nie wymyśliła, to coś ją ograniczało, a to że ma tylko 7 lat, albo że jest zbyt pyskata, nawet kiedy chciała pracować w kopalni powiedziano jej, że jest zbyt nieposłuszna.
Nagle usłyszała krzyk Nonny, zerwała się na równe nogi, zawinęła w szmatę, która służyła jej za ręcznik i wpadła do pokoju, lecz nic jej nie przygotowało na to co zobaczyła. Na ziemi leżała jej matka, jej ubranie było w strzępach, a na około niej stały Lupidulusy(takie wilki z paszczą i ogonem krokodyla , pokryte łuskami - dop.aut ), które się nią zajadały, a także trzy człekopodobne monstra, których teraz wzrok był utkwiony w Manei. Strach odebrał jej władze nad ciałem i mogła wydusić z siebie tylko jedno słowo "Mamo". Poczuła jak łzy spływają jej po twarzy. Jeden z potworów zaczął do niej podchodzić, z czymś co wyglądało jak uśmiech na jego paskudnej gębie.
- "Uciekaj. On cię zabije. Nie możesz tu zginąć głupia. Szybko!! NO DALEJ!!" - krzyczała do siebie w myślach. Z trudem udało jej się ruszyć, podbiegła do kreatury i prześlizgnęła się pod nim, następnie wybiegła z tej budy która jest jej domem.
- "Nie, raczej była jej domem. Nigdy tu nie wró,cę. Stanę się silna, dowiem się kto za tym stoi i zemszczę się, ale nigdy tu nie wrócę ".
Nie obraźcie się, ale zacznę od błędów. :)
OdpowiedzUsuńPopracujcie nad spacjami, bo stawiacie je w różnych miejscach. Absolutnie nie stawiamy ich przed znakami typu ",", ".", "?" itp. Dajmy na to wymyślone przeze mnie zdanie - "Paweł poszedł do sklepu, ponieważ chciał kupić sobie picie.". Wy potraficie zrobić coś takiego - "Paweł poszedł do sklepu , ponieważ chciał kupić sobie picie ." albo "Paweł poszedł do sklepu ,ponieważ chciał kupić sobie picie.". Spacje jednak powinnyście stawiać między myślnikami, bo to estetyczniej wygląda. ;)
Teraz akapity, co od razu rzuciło mi się w oczy. Zacznijcie je robić, bo jak dla mnie jest to poważny błąd, a ostatnio popełnia go coraz więcej osób.
I opisy. Ja osobiście mam do nich słabość, dlatego uwielbiam gdy jest ich dużo i są dokładne. Tutaj natomiast nie zauważyłam żadnego poza, nie obraźcie się, byle jakim opisie Nonny. Nie wiadomo, co jak wygląda itp, ale ponieważ to jest prolog (epilog jest na zakończenie powieści, prolog jest początkiem :P), to macie prawo tak zrobić. Cóż, ja sama w prologu nigdy nie piszę opisów, jednak potem zwracam na nie szczególną uwagę.
Nie wiem, czy powinnam, ale przyczepię się do pewnej rzeczy - w środku rozdziału nie powinno być żadnego dopowiedzenia autora, czy czegoś tam, ale postawić przy danym wyrazie znak * i na samym dole napisać wyjaśnienie, tak jak jest w książkach.
Zauważyłam także jeszcze jeden błąd i obawiam się, że możecie go powtórzyć. W zdaniu "Na pewno nie miałaś tego kraść mała gówniaro ." jest błąd. Powinno być "Na pewno nie miałaś tego kraść, mała gówniaro.". Na przykład dajmy na to takie zdanie - "To chodźmy dalej, mój towarzyszu". Widzicie? Przecinek przed "mój towarzyszu". Nie wiem jak wam to wyjaśnić, ale jak się do kogoś zwracamy, to przed jego imieniem stawiamy przecinek. Na przykład "Proszę cię, Tomku, pozmywaj naczynia.". Rozumiecie?
Jak na razie nic więcej nie wyłapałam, tylko mogę się przyczepić do tytułu. Raczej nie powinno być tego emotikona. ;)
Uf, mam nadzieję, że to Was nie uraziło. Na bloga jak najbardziej będę wchodzić, ponieważ spodobało mi się. :) Te błędy po prostu powinnyście poprawić i to wszystko, bo sama fabuła zapowiada się ciekawie. ;) Uwielbiam łowców potworów, tak więc trafiłyście w mój czuły punkt. :P Na razie to tyle, miło by było, gdybym w spamowniku u siebie zobaczyła powiadomienie o rozdziale. :)
P.S. Mogłybyście wyłączyć weryfikacje obrazkową?
Pozdrawiam. :*
Ojejku my głupie ! ;d Szczecze to cały czas małam napisac prolog, ale coś mi sie w ten łeb wbiło i w końcu napisałam epilog, natychmiast to zmienię. Co do reszty to po prostu jakoś nie zwracałyśmy na to uwagi, ale po przeczytaniu tego jeszcze raz stwierdzilam masz racje, to także musze naprawić ehhh. O akapitach to w ogóle zapomniałyśmy , w prologu raczej już tego nie zmienie, ale od następnego rozdziału napewno będziemy zwracać na to szególną uwage. Może próbuje się usprawiedliwić, jednak to nasze pierwsze opowiadanie:) A co do dopowiedzenia, po prostu nie chciałyśmy by czytelnik do końca rozdziału zastanawiał sie "co to do cholery są te lupidulusy? " tylko skupił się na dalszej części. Obrażnie raczej by nic tu nie dało ; ) Wolę podziękowć bo naprawde to nam pomoże polepszyć pisanie, na czym nam szczególnie zależy ;) Ciesze sie że komuś przypodobał sie nasz pomysł i na pewno będziemy cię informować :) I jeszcze raz dziekuje za wskazówki napewno sie, że tak powiem "dostosujemy". ;*
UsuńSpokojnie, chciałam tylko pomóc. :) Sama wiem, jak to jest pisać pierwsze opowiadania i nie jest to łatwe, ale ponieważ ja nie miałam nikogo do pomocy i wszystkiego sama musiałam się nauczyć, to innym staram się doradzać. ;)
UsuńPozdrawiam.
Ach, dodałam u siebie pewną notkę, jednak nie jest to rozdział, ale radziłabym Wam na to spojrzeć. ;)
UsuńDodałam prolog, serdecznie zapraszam. :)
Usuń